O NASKAMERALISTYKA FORTEPIANOWA AKTUALNOŚCIPROGRAM STUDIÓWPEDAGODZYKONKURS DUETÓWDZIAŁALNOŚĆOSIĄGNIĘCIAPOLSKA LITERATURA KAMERALNAKONTAKTLINKIGALERIA
Współpracownicy

prof. zw. em. Jerzy Marchwiński

prof. Jerzy Marchwiński

Wybitny artysta i pedagog.

Na wielkość znaczenia Jego 50-letniej obecności w życiu muzycznym oraz w warszawskiej Uczelni, składają się takie cechy jak:

- talent i związane z nim nieprzeciętne w polskiej skali osiągnięcia artystyczne w postaci setek koncertów w największych salach koncertowych na wszystkich kontynentach, nagrań płytowych i radiowych, oraz utrwalenie swego nazwiska w świadomości opiniotwórczych kręgów muzycznych w świecie;

- wybitna, promieniująca na otoczenie osobowość i rzadka charyzma pedagogiczna, owocująca zarówno niezwykłym autorytetem, jak - trwającym nieraz całe życie - wpływem na profesjonalną i artystyczną postawę Jego wychowanków;

- oryginalny wkład myśli w rozwój kameralistyki fortepianowej, czego wyrazistym dowodem jest powstanie unikalnej struktury - Katedry Kameralistyki Fortepianowej i - bezpośrednio z tym związany - ogromny rozkwit tej dziedziny w warszawskiej uczelni, a także znacząca zmiana w mentalności rozmaitych kręgów polskiego środowiska muzycznego

- twórcza aktywność w rozmaitych gremiach środowiskowych - zarówno akademickich, jak na zewnątrz Uczelni - poprzez nader cenne inicjatywy w prowadzonej przez siebie Katedrze, w pracach komisji uczelnianych, zasiadanie w jury konkursów, a także publikacje, wywiady, członkostwo w stowarzyszeniach muzycznych itp.;

- aktywność w skali międzynarodowej, wyrażona wieloletnią współpracą z Międzynarodowymi Konkursami Muzycznymi w Tuluzie, Monachium, Bilbao i Rio de Janeiro, prowadzeniem międzynarodowych Kursów Mistrzowskich, a także założenie istniejącego do dziś Association des Artistes Musiciens Polonais en France.

Prof. Marchwiński
stał się na przestrzeni lat niekwestionowanym autorytetem o światowym formacie, jednym z nielicznych w dzisiejszych czasach - tak bardzo tych autorytetów pozbawionych - punktem odniesienia wielu generacji muzyków, a Jego działalność przynosi splendor naszej Alma Mater, budząc najwyższy szacunek i uznanie dla profesjonalizmu oraz konsekwencji postawy życiowej, której zawsze przyświeca troska o sprostanie najwyższym kryteriom zawartym w antycznej triadzie Dobra, Prawdy i Piękna - kryteriom jakże fundamentalnym w życiu Artysty i Pedagoga.

Jerzy Marchwiński - Moje życie

Przyszedłem na ten najpiękniejszy ze światów w 1935 roku, dokładnie w święto Trzech Króli, w rodzinie organisty i wychowawczyni przedszkola, w maleńkiej, małopolskiej miejscowości Truskolasy.

Okupacyjna noc przyłączonej do Reichu rodzinnej wioski, rozświetlana była fascynacją pierwszych kroków w muzyce, które na niewielkiej fisharmonii pomagał mi stawiać Ojciec, a Matka, na tajnych kompletach uczyła nie tylko zapisywać myśli świeżo poznanymi literami i odkrywać świat, ale nade wszystko kształciła miłość do istniejącej wówczas jedynie w naszych sercach Ojczyzny.

Po tzw. wyzwoleniu, którego smutku nie byłem wtedy w stanie pojąć, po nieprawdopodobnie bolesnym doświadczeniu, jakim było niemal natychmiastowe, po odejściu ostatniego Niemca, aresztowanie Ojca, którego poglądy wyraźnie nie podobały się ówczesnym mocodawcom, nareszcie zobaczyłem dziwny instrument, który nazywał się "pianino". Po niemal miniaturowej fisharmonii, dźwięk poczciwego Fibigera brzmiał mi zachwycająco, a odnaleziony w zbiorku "Muzyczne Perły" Menuet z Jowiszowej, którego z ogromną zaciętością udało mi się samemu nauczyć, wprawił mnie w stan bliski ekstazy.

Moją edukacją muzyczną zajęła się teraz Szkoła Muzyczna w Częstochowie. Wspólnie z rówieśnikiem Andrzejem Jasińskim, poznawaliśmy tajemnice fortepianu u prof. Stefaniii Borkowskiej, wychowanki warszawskiej uczelni muzycznej, a zasady muzyki, jakże dobrze i skutecznie na całe życie zakodowane, przekazali mi równie niezwykli pedagodzy, Prof. Edward Mąkosza i Edward Szuniewicz.

Po maturze i dyplomie Średniej Szkoły Muzycznej, w siedemnastym roku życia, jako kompletny środowiskowy outsider, dostałem się na studia w ówczesnej PWSM w Warszawie, do klasy fortepianu prof. Marii Wiłkomirskiej i kameralistyki prof. Kiejstuta Bacewicza. Dyplom otrzymałem w 1958 roku.

Po drugim roku studiów zostałem przyjęty do pracy w Uczelni, jako korepetytor wokalny (tzw. akompaniator). Moja edukacja profesjonalna odbywała się więc w równoległy, szczególnie ważny sposób, w kontaktach z całą plejadą wybitnych pedagogów: z wyborną, choć nieco kontrowersyjną Magdaleną Halfter, z Adą Sari, Marią Bojar-Przemieniecką, Ireną Dubiską, Eugenią Umińską, Tadeuszem Wrońskim i Kazimierzem Wiłkomirskim.

To, co teraz nazywam kameralistyką fortepianową, stało się wkrótce moją aktywnością wiodącą. Dość szybko zdobyłem pewną renomę atrakcyjnego muzycznego partnera, nie tylko pośród rówieśników, lecz także u już ustabilizowanych znakomitości: Krystyny Szczepańskiej, Stefanii Woytowicz, Edmunda Kossowskiego, Andrzeja Bachledy, Andrzeja Mroza, Wandy Wiłkomirskiej, Teresy Żylis-Gary, aż do arcypartnera, jakim był Stefan Kamasa i Andrzej Hiolski. Do grona tej elity wkrótce dołączyli zagraniczni muzycy, m.in: Janine Micheau, świetna francuska śpiewaczka wraz z jej wychowanką Regine Crespin, skrzypkowie Igor Ozim i Alfredo Campoli i nade wszystko, Kanadyjka Maureen Forrester, jedna z największych artystek swoich czasów. Z nią odbyłem pierwsze z kilku tournées amerykańskich, oraz grałem wiele koncertów w Europie.

Szczególną, unikatową była piętnastoletnia, niemal wyłączna współpraca z Konstantym Andrzejem Kulką. Graliśmy kilkaset koncertów w największych centrach muzycznych świata, nagraliśmy sporo płyt i wiele godzin muzyki archiwalnie dla Polskiego Radia i innych radiofonii (BBC, SFB, Bayerischer Rundfunk, WDR i in). Wspólnie ze Stefanem Kamasą i Romanem Jabłońskim, byliśmy również członkami żartobliwie, acz z sympatią nazwanego przez Jerzego Waldorffa "Kwartetu Mistrzów". Moja kompletna dyskografia z różnymi partnerami obejmuje 25 płyt długogrających, z których większość ukazała się w wersji CD, oraz trudna do określenia ilość godzin muzyki nagranej archiwalnie dla Polskiego Radia i wszystkich wiodących radiofonii świata.

Promiennym epizodem, oszałamiającym pod względem profesjonalnym i krajobrazowym, były dwumiesięczne kursy mistrzowskie u Carlo Zecchiego w Salzburgu i Taorminie. Starałem się kontynuować ich klimat w Mont Orford w Kanadzie, gdzie przez dwa letnie sezony kształciłem młodzież muzyczną, oraz w Round Top w Teksasie.

Osobnym rozdziałem mego życia stała się wieloletnia współpraca z Międzynarodowymi Konkursami Muzycznymi w Tuluzie, Monachium, Bilbao i Rio de Janeiro. To właśnie w Brazylii poznałem moją żonę, Ewę Podleś, z którą koncertowałem przez kilkanaście lat, do czasu utraty władzy w prawej ręce. Nasz ostatni wspólny występ miał miejsce w Alice Tully Hall w Lincoln Center w Nowym Jorku, w 1998 roku. Żonie towarzyszę w jej światowej aktywności wykonawczej w charakterze szczególnego rodzaju managera i artystycznego doradcy. Wszystkie jej nagrania płytowe odbywają się w mojej asyście w reżyserce studia nagrań.

W macierzystej Uczelni, niegdyś PWSM obecnie AMFC, przeszedłem wszelkie szczeble awansu, od wspomnianego korepetytora, do profesora zwyczajnego. Spośród 89 moich wychowanków, wielu prowadzi samodzielną profesorską działalność. Stanowią oni trzon grupy "skażonej" przeze mnie ideą muzycznego partnerstwa i równych walorów gry solowej i zespołowej. Idee te kiełkowały już przed wielu laty, w pierwszej wersji stworzonej przeze mnie z błogosławieństwem ówczesnego rektora, prof. Bogusław Madeya, Katedrze Kameralistyki Fortepianowej. Obecnie stanowią deklarację ideową działającej i kierowanej również przeze mnie pod tą samą nazwą KKF, przywróconej życiu w roku 2002, po przebyciu swoistej, wyboistej drogi.

Nieskrywaną satysfakcję sprawiła mi Nagroda I Stopnia Polskiego Radia za nagranie z Konstantym Kulką wszystkich dzieł na skrzypce i fortepian Karola Szymanowskiego, oraz Nagroda I Stopnia Rektora AMFC. Otrzymana z rąk prof. Aleksandra Krawczuka Nagroda Ministra Kultury I Stopnia za wybitne osiągnięcia w dziedzinie kameralistyki fortepianowej, była powodem do szczególnej radości, ponieważ otrzymywał ją po raz chyba pierwszy w historii, autentyczny, nie zakamuflowany kameralista.

W miarę możliwości czasowych, nie stroniłem od spraw społecznych. Przez jedną kadencję, w końcu lat siedemdziesiątych, pełniłem funkcję viceprezesa ZG SPAM, oraz kilka lat później, dość krótko byłem członkiem Zarządu TIFC. W okresie paryskim, powołałem do istnienia i przez kilka lat byłem prezesem Stowarzyszenia Polskich Artystów Muzyków we Francji (Association des Artistes Musiciens Polonais en France).

Zmierzchowi mego życia towarzyszy poczucie spełnienia i satysfakcji, że choć trochę udało mi się zrealizować ideały zapisane w eseju O partnerstwie w muzyce. Całe życie bowiem chodziłem z podniesioną głową, dumny ze swojej kameralistyki, z całą świadomością walcząc nie tylko o jak najwyższy standard wykonawczy, ale i o naturalną godność pianisty nie-solisty, którego rolę przecież często, nawet - wydawałoby się, światlejsza część środowiska, uparcie usiłuje sprowadzić jedynie do akompaniatorskiej posługi.

jerzy-marchwinski.blogspot.com/

Powrót



Strona odwiedzona 301240 razy